Razem z Rogiem wytężyliśmy mózgownice i póki jeszcze całkiem nam nie uleciało stworzyliśmy dla was to oto sprawozdanie z gry. Enjoy!
20 sierpnia roku pańskiego 2011 odbył się zjazd fanatyków planszówek, którzy usiedli razem przy stole by przeżyć kolejną przygodę, tym razem w świecie Dragon's Ordeal. Wśród wesołej ferajny znaleźli się: Cantaur (w tej roli niepowtarzalny Hellhound), Troll (tu niebywały nick), Łowca Czarownic (tu przesympatyczna Ania), Czarodziej (w którego wcieliła się przeurocza arai), Strażnik Magii (jedyny w swoim rodzaju Rogo) i Niziołek (którym sterował nieustraszony Wiktor xD). Przemierzali kontynent wzdłuż i wszerz odwiedzając mniej lub bardziej niebezpieczne miejsca i wykonując misje (które, jak wiadomo, są kwintesencją tej gry). Każdy z graczy obrał sobie pewną strategię gry. Nieustraszony niziołek, jak na nieustraszone niziołki przystało, omijał każdą cięższą potyczkę oddając się ucieczce. Próbował też okraść czarodzieja, ten jednak miał za towarzysza innego sprytnego niziołka, który uniemożliwiał mu taką formę zemsty, za rozproszenie zaklęcia Pegaza, którego to niziołka swoją drogą Czarodziej buchnął Centaurowi (tak wiem, to skomplikowane:P). Łowca czarownic, starał się nie rzucać w oczy, i powoli ale wytrwale dążył do sobie tylko znanych celów (no chyba, że ktoś robił akurat tą samą misję ). Troll, mimo wrodzonej siły, nie miał tyle szczęścia co inni. Po szybkim zdobyciu 3 poziomu, zatrzymał się niemal całkowicie w rozwoju. Zaczął nękać go Centaur, który przyjął bardzo agresywną postawę. Pozwalały mu na to wysoko rozwinięte parametry Siły i Magii oraz osiągnięty 3 poziom postaci, dzięki któremu miał dodatkowe bonusy w walkach. Jedynym godnym przeciwnikiem okazał się być na ten czas Strażnik magii, który postanowił zaprowadzić nowe porządki. Tuż za nimi plasował się Czarodziej, który mimo ogromnych
starań nie mógł ich jednak doścignąć. Jego taktyką było zatem tworzenie krótkich i nietrwałych paktów raz z jedną, raz z drugą stroną mocy. Raz np. pomógł się pozbyć Strażnikowi Magii demona, wzamian za elementy uzbrojenia, na których cierpiał niedosyt. Ostatecznie jednak pomógł Centaurowi zgładzić Strażnika magii. Śmierć strażnika magii stała się chwilą przełomową dla pozostałych śmiałków, katalizatorem ich dalszego rozwoju. Ś.P. Strażnika zastąpił zaś Czarownik - koksu, który się nie cackał z lekką magią. Ale był noobem w porównaniu do reszty, także koksem był tylko z definicji. Pół koń-pół człowiek zyskał 4 smocze artefakty zamieniając je na uber wypasioną zbroję i pocwałował do Wrót magicznego więzienia. Tam los się do niego uśmiechnął i udało mu się uniknąć większości pułapek. Również Czarownik wspomógł go zaklęciem w walce ze smokiem (Jego motywy do dziś nie są jasne). Centaur bez większego problemu poradził sobie z jego fizyczną formą, z tej jednak, po śmierci, wyłonił się duch, a w walkach magicznych centaur już tak dobrze sobie nie radził. Pierwszą walkę magiczną wygrał dzięki umiejętnościom, w kolejnych już miał problem, bo skończyły mu się niezbędne punkty umiejętności. Jednakże dobry ekwipunek i słaby rzut za smoka w decydującym starciu (kiedy to pokiereszowanemu przez ducha smoka Centaurowi ostał się ostatni punkt życia) zrobiły swoje. Smok był zresztą trochę osłabiony smoczą grypą, która grasowała w krainie (odjęta została jedna kostka z 4 przy rzucie za smoka, gdyż byliśmy ograniczeni czasem i ustaliliśmy na początku gry, że o godzinie którejś tam smoka osłabimy). W ten sposób swoim zwycięstwem grę zakończył Hellhound, a jego brawurowa walka z uwięzionym smokiem stała się tematem legend, między innymi tej, którą właśnie przeczytaliście.
PS. Przypominam Ci Wiktorze i Tobie Wojtku o zdjęciach
Ostatnio zmieniony środa 31 sie 2011, 13:30 przez arai, łącznie zmieniany 2 razy.
"Podczas srogiej zimy zrozumiałem, że we mnie jest niezwyciężone lato."
Razem z Rogiem wytężyliśmy mózgownice i póki jeszcze całkiem nam nie uleciało stworzyliśmy dla was to oto sprawozdanie z gry. Enjoy! ;)
20 sierpnia roku pańskiego 2011 odbył się zjazd fanatyków planszówek, którzy usiedli razem przy stole by przeżyć kolejną przygodę, tym razem w świecie Dragon's Ordeal. Wśród wesołej ferajny znaleźli się: Cantaur (w tej roli niepowtarzalny Hellhound), Troll (tu niebywały nick), Łowca Czarownic (tu przesympatyczna Ania), Czarodziej (w którego wcieliła się przeurocza arai), Strażnik Magii (jedyny w swoim rodzaju Rogo) i Niziołek (którym sterował nieustraszony Wiktor xD). Przemierzali kontynent wzdłuż i wszerz odwiedzając mniej lub bardziej niebezpieczne miejsca i wykonując misje (które, jak wiadomo, są kwintesencją tej gry). Każdy z graczy obrał sobie pewną strategię gry. Nieustraszony niziołek, jak na nieustraszone niziołki przystało, omijał każdą cięższą potyczkę oddając się ucieczce. Próbował też okraść czarodzieja, ten jednak miał za towarzysza innego sprytnego niziołka, który uniemożliwiał mu taką formę zemsty, za rozproszenie zaklęcia Pegaza, którego to niziołka swoją drogą Czarodziej buchnął Centaurowi (tak wiem, to skomplikowane:P). Łowca czarownic, starał się nie rzucać w oczy, i powoli ale wytrwale dążył do sobie tylko znanych celów (no chyba, że ktoś robił akurat tą samą misję :P). Troll, mimo wrodzonej siły, nie miał tyle szczęścia co inni. Po szybkim zdobyciu 3 poziomu, zatrzymał się niemal całkowicie w rozwoju. Zaczął nękać go Centaur, który przyjął bardzo agresywną postawę. Pozwalały mu na to wysoko rozwinięte parametry Siły i Magii oraz osiągnięty 3 poziom postaci, dzięki któremu miał dodatkowe bonusy w walkach. Jedynym godnym przeciwnikiem okazał się być na ten czas Strażnik magii, który postanowił zaprowadzić nowe porządki. Tuż za nimi plasował się Czarodziej, który mimo ogromnych starań nie mógł ich jednak doścignąć. Jego taktyką było zatem tworzenie krótkich i nietrwałych paktów raz z jedną, raz z drugą stroną mocy. Raz np. pomógł się pozbyć Strażnikowi Magii demona, wzamian za elementy uzbrojenia, na których cierpiał niedosyt. Ostatecznie jednak pomógł Centaurowi zgładzić Strażnika magii. Śmierć strażnika magii stała się chwilą przełomową dla pozostałych śmiałków, katalizatorem ich dalszego rozwoju. Ś.P. Strażnika zastąpił zaś Czarownik - koksu, który się nie cackał z lekką magią. Ale był noobem w porównaniu do reszty, także koksem był tylko z definicji. Pół koń-pół człowiek zyskał 4 smocze artefakty zamieniając je na uber wypasioną zbroję i pocwałował do Wrót magicznego więzienia. Tam los się do niego uśmiechnął i udało mu się uniknąć większości pułapek. Również Czarownik wspomógł go zaklęciem w walce ze smokiem (Jego motywy do dziś nie są jasne). Centaur bez większego problemu poradził sobie z jego fizyczną formą, z tej jednak, po śmierci, wyłonił się duch, a w walkach magicznych centaur już tak dobrze sobie nie radził. Pierwszą walkę magiczną wygrał dzięki umiejętnościom, w kolejnych już miał problem, bo skończyły mu się niezbędne punkty umiejętności. Jednakże dobry ekwipunek i słaby rzut za smoka w decydującym starciu (kiedy to pokiereszowanemu przez ducha smoka Centaurowi ostał się ostatni punkt życia) zrobiły swoje. Smok był zresztą trochę osłabiony smoczą grypą, która grasowała w krainie (odjęta została jedna kostka z 4 przy rzucie za smoka, gdyż byliśmy ograniczeni czasem i ustaliliśmy na początku gry, że o godzinie którejś tam smoka osłabimy). W ten sposób swoim zwycięstwem grę zakończył Hellhound, a jego brawurowa walka z uwięzionym smokiem stała się tematem legend, między innymi tej, którą właśnie przeczytaliście. PS. Przypominam Ci Wiktorze i Tobie Wojtku o zdjęciach ;)
Jasne, zdjęcia będą. Ledwo co wróciłem do domu, jak na niziołka przystało przemykałem tu i tam.
Bardzo podoba mi się pomysł na Niziołka. Nie jest to postać która wymiata w walkach z silnymi przeciwnikami, ale niech no który spróbuje go dogonić... Nie wspomniałaś, że ktoś chciał małemu kurduplowi nakopać, ale ten się skutecznie wymykał (zdaje się, że na 3 poziomie miał +6 do uciekania a wyuczona umiejętność uciekania dawała mu jeszcze + 4).
Jasne, zdjęcia będą. Ledwo co wróciłem do domu, jak na niziołka przystało przemykałem tu i tam.
Bardzo podoba mi się pomysł na Niziołka. Nie jest to postać która wymiata w walkach z silnymi przeciwnikami, ale niech no który spróbuje go dogonić... Nie wspomniałaś, że ktoś chciał małemu kurduplowi nakopać, ale ten się skutecznie wymykał (zdaje się, że na 3 poziomie miał +6 do uciekania a wyuczona umiejętność uciekania dawała mu jeszcze + 4).
Hehe, bardzo fajnie to napisaliście. Aczkolwiek na 3 poziom (dość szitowy) wskoczyłem dopiero na kolejkę przed wejściem do magicznego więzienia. Cały czas jechałem na 2 poziomie, który dawał kozackie umiejętności.
Hehe, bardzo fajnie to napisaliście. Aczkolwiek na 3 poziom (dość szitowy) wskoczyłem dopiero na kolejkę przed wejściem do magicznego więzienia. Cały czas jechałem na 2 poziomie, który dawał kozackie umiejętności.