Spotkanie na Łódzkim Porcie Gier.
: poniedziałek 06 cze 2011, 14:18
Wczorajszy dzień minął mi pod znakiem Portu Gier. Jest to impreza cykliczna współtworzona przez trzy łódzkie kluby miłośników rpg i planszówek, bitewniaków oraz strategii i historii. ŁPGi nie są porównywalne z wielkimi ogólnokrajowymi konwentami, jednak ich zaletą jest to, że odbywają się kilka razy w roku.
Dzień zacząłem i zakończyłem jako nauczyciel warhammera, gdy udało mi się odnaleźć stolik z Battletechem postanowiłem sam czegoś się nauczyć
Najpierw przyglądałem się zmaganiom Brathaca i Ryokena z forum Solaris7 potem sam stawiałem swoje pierwsze kroki jako pilot mecha.
Gra jest o tyle wciągająca, że już szukam możliwości zamówienia boxa w sieci. Zasady bardziej intuicyjne niż w warhammerze, sporo daje plansza podzielona na hexy i z zaznaczonymi trudnymi terenami. Zwyczajnie zapobiega to kłótniom w interpretacji gdzie zaczyna się las itp. Najlepszy jest jednak system inicjatywy w turach. Gracze poruszają się naprzemiennie w jednej turze, co daje więcej zróżnicowania taktycznego oraz angażuje uwagę w każdym momencie gry, nie wyłączając gracza na czas tury oponenta.
Mechy wciągają, minęła 13ta a ja zapomniałem że na tę godzinę zmówiliśmy się ze Space i Scudem na Dragona. Obudziło mnie chyba piąte połączenie na komórze
Gra przebiegała znacznie szybciej, bo każdy lepiej ogarniał już zasady i co gdzie może znaleźć, choć i tak sytuację tą komentowaliśmy brakiem Stava-szachisty w drużynie
sorry Stave.
Tym razem już od początku każdy wziął się za łapanie expa poprzez odkrywanie nowych krain, nikt się nie boczył i raczej szukał starć na wyższych niż zielone obszarach by więcej przyexpić. Początkowo zawiedziony bezużytecznością umiejętności mojej postaci, zauważyłem jej potencjał którym jest niski koszt rozwoju cech. Zręczność rozwinąłem jedynie do poziomu pozwalającego dodać sobie +1 do ruchu, aby mieć lepszy wybór map ka które mogę się udać, a resztę pchałem w Siłę i Magię. Nie rozwinąłem żadnego levelu umiejętności, jednak grę ukończyłem na poziomie Siła 41, Magia 42
Schemat nie różni się od MiMa, więc łatwo wyobrazić sobie tego koksa.
Sprawa techniczna pozostająca do wyjaśnienia to czy można sobie odbierać artefakty jako nagrodę za pokonanie postaci. W instrukcji stoi, że nie można ich ukraść, nie wiem jak jest w przypadku walki. Scude napewno mnie za to nie polubi :twisted: W ciągu kilku tur odebrałem mu chęć na posiadanie uber Smoczej Zbroi pokonując w walkach i zabierając z trudem zdobyte artefakty. Scude miał wtedy jedynie Magię zdolną mi się przeciwstawić, walki były jednak zwykłe. Nawet jeśli artefaktów nie odbiera się w ten sposób, to nie uchroniło by go od straty zbroi już po jej zdobyciu (+10 do statsów to było wciąż za mało na mnie).
Smok ukatrupiony, spotkanie z dużą ilością walk między graczami, więc nie tak sielankowo jak dwa tygodnie wcześniej. Misje jak zwykle najbardziej pomagają w rozwoju, jednak te które są kilkuetapowe pozostają jako śmieć na planszy. Każdy szuka do wykonania jedynie prostych jednoetapowych, bo włóczenie się z realizacją długiej misji opóźnia rozwój naszego bohatera i często nagroda nie jest równa temu co możemy osiągnąć na własną rękę.
Space zamieścił minigaleryjkę z tego co wspólnie pstryknęliśmy na Porcie.
Ja nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem coś takiego


Jeśli ktoś z Łodzi i okolic ma ochotę pograć to zapraszamy. Jest spora liczba graczy i różnorodność tytułów. Sam muszę się pokręcić, by poznać więcej tych ludzi
Dzień zacząłem i zakończyłem jako nauczyciel warhammera, gdy udało mi się odnaleźć stolik z Battletechem postanowiłem sam czegoś się nauczyć
Gra jest o tyle wciągająca, że już szukam możliwości zamówienia boxa w sieci. Zasady bardziej intuicyjne niż w warhammerze, sporo daje plansza podzielona na hexy i z zaznaczonymi trudnymi terenami. Zwyczajnie zapobiega to kłótniom w interpretacji gdzie zaczyna się las itp. Najlepszy jest jednak system inicjatywy w turach. Gracze poruszają się naprzemiennie w jednej turze, co daje więcej zróżnicowania taktycznego oraz angażuje uwagę w każdym momencie gry, nie wyłączając gracza na czas tury oponenta.
Mechy wciągają, minęła 13ta a ja zapomniałem że na tę godzinę zmówiliśmy się ze Space i Scudem na Dragona. Obudziło mnie chyba piąte połączenie na komórze
Gra przebiegała znacznie szybciej, bo każdy lepiej ogarniał już zasady i co gdzie może znaleźć, choć i tak sytuację tą komentowaliśmy brakiem Stava-szachisty w drużynie
Tym razem już od początku każdy wziął się za łapanie expa poprzez odkrywanie nowych krain, nikt się nie boczył i raczej szukał starć na wyższych niż zielone obszarach by więcej przyexpić. Początkowo zawiedziony bezużytecznością umiejętności mojej postaci, zauważyłem jej potencjał którym jest niski koszt rozwoju cech. Zręczność rozwinąłem jedynie do poziomu pozwalającego dodać sobie +1 do ruchu, aby mieć lepszy wybór map ka które mogę się udać, a resztę pchałem w Siłę i Magię. Nie rozwinąłem żadnego levelu umiejętności, jednak grę ukończyłem na poziomie Siła 41, Magia 42
Sprawa techniczna pozostająca do wyjaśnienia to czy można sobie odbierać artefakty jako nagrodę za pokonanie postaci. W instrukcji stoi, że nie można ich ukraść, nie wiem jak jest w przypadku walki. Scude napewno mnie za to nie polubi :twisted: W ciągu kilku tur odebrałem mu chęć na posiadanie uber Smoczej Zbroi pokonując w walkach i zabierając z trudem zdobyte artefakty. Scude miał wtedy jedynie Magię zdolną mi się przeciwstawić, walki były jednak zwykłe. Nawet jeśli artefaktów nie odbiera się w ten sposób, to nie uchroniło by go od straty zbroi już po jej zdobyciu (+10 do statsów to było wciąż za mało na mnie).
Smok ukatrupiony, spotkanie z dużą ilością walk między graczami, więc nie tak sielankowo jak dwa tygodnie wcześniej. Misje jak zwykle najbardziej pomagają w rozwoju, jednak te które są kilkuetapowe pozostają jako śmieć na planszy. Każdy szuka do wykonania jedynie prostych jednoetapowych, bo włóczenie się z realizacją długiej misji opóźnia rozwój naszego bohatera i często nagroda nie jest równa temu co możemy osiągnąć na własną rękę.
Space zamieścił minigaleryjkę z tego co wspólnie pstryknęliśmy na Porcie.
Ja nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem coś takiego


Jeśli ktoś z Łodzi i okolic ma ochotę pograć to zapraszamy. Jest spora liczba graczy i różnorodność tytułów. Sam muszę się pokręcić, by poznać więcej tych ludzi