Zgadzam się z Giefergiem. Chyba raczej nie da się opracować 'rzeczywistych' zasad do MiMa, bo jest to tylko gra planszowa. Można by to było zrobić, ale z 8 stron instrukcji zrobi się 80 (jak to ma miejsce np. w MtG, gdzie podstawowe zasady gry zajmują kilka stron, a wyjaśnienie wszystkich zawiłości gry zajmuje kilkaset stron, a chyba chcielibyśmy tego uniknąć). Sensownym jest tylko poprawienie oczywistych bugów i ewentualne wprowadzenie kilku prostych zasad, które nie komplikują, a uatrakcyjniają rozgrywkę, jak np. wspomniana karta poszukiwacza. Wydaje mi się, że poprawianie kart tak, żeby były zgodne z oryginałem, mija się z celem.
Co się tyczy odebrania ostatniego punktu poszukiwaczowi, to w instrukcji nie jest napisane, że jego pogromca może się dobrać do jego ekwipunku, a tym bardziej do przyjaciół (czy nie jest nielogiczne, żeby grupa przyjaciół przyłączała się do zabójcy ich wcześniejszego przyjaciela? - to tak na marginesie rozważań nad 'logiką' gry). Natomiast jest napisane, że po walce między poszukiwaczami tura się kończy, więc wydaje mi się, że wtedy nie można już nic robić i tym samym pozbierać tego, co pozostało po pokonanym. I nie ma sensu roztkliwiać się nad tym, czy to jest logiczne, bo po prostu takie są zasady. Poza tym wprowadza to pewien element strategiczny - czy lepiej pozbyć się oponenta, czy może lepiej zabrać mu jakiś potężny magiczny przedmiot i mieć pewność, że się go dostanie.
W sytuacji kiedy na jednym obszarze jest np. smok i poszukiwacz, to trzymając się zasad też mamy do czynienia z pewnym elementem strategicznym - czy lepiej walczyć ze smokiem, który pilnuje jakiegoś przydatnego, ale zwykłego przedmiotu, czy może lepiej walczyć ze słabym poszukiwaczem, który do tego ma jakąś fajną magiczną broń, którą można by mu było odebrać (proszę zauważyć, że w tej sytuacji poszukiwacz musi się zdecydować czy walczyć ze smokiem, z poszukiwaczem, czy użyć względem poszukiwacza specjalnej zdolności, nie może powiedzieć, że spotyka się z poszukiwaczem, ale z nim nie walczy). Ale jeśli poszukiwacz ten ma jakieś czary, do końca nie wiadomo, czy to on nie zrobi nam kuku...

. I oto właśnie w MiMie chodzi. Poza tym twierdzenie, że smok przecież nie będzie się przypatrywał walczącym poszukiwaczom jest bez sensu, po prostu jeśli gracz zdecyduje się na spotkanie z poszukiwaczem, to nie spotyka się ze smokiem i tyle, przecież nie jest powiedziane, że rozgrywka pomiędzy poszukiwaczami i smokiem rozgrywa się w jakimś wyimaginowanym miejscu, w którym stoją oni obok siebie. Wszystko to co się dzieje na planszy to są tylko pewne sprawy umowne, rządzące się pewnymi zasadami, a nie rzeczywisty świat. Nie mam oczywiście nic przeciwko temu, żeby poprawić jakieś zasady, żeby były bardziej zbliżone do rzeczywistych sytuacji, ale nie można robić tego tak, żeby te zasady stawały się coraz bardziej skomplikowane i niejasne. Tą kwestię, omawianą w tym akapicie, ze względu na to, że nie była ona jasno opisana w instrukcji oryginalnej, trochę rozwinąłem w mojej instrukcji. Mianowicie przyjąłem, że jeśli poszukiwacz wejdzie na obszar, na którym jest napisane, że musi rzucić kostką, to w pierwszej kolejności musi rzucić kostką i zastosować się do instrukcji. Dopiero po tym, jeśli nie straci tury lub coś innego się z nim nie stanie, może spotykać się z poszukiwaczem lub badać sam obszar. No to też jest mój pomysł, który dla mnie wygląda 'logicznie', ale oczywiście dla innych nie musi.
Ufff. Ale się rozpisałem... Ciężko jest przedstawić wszystko, co się myśli, na forum internetowym... ](*,)