Witamy na forum! Zapraszamy na grę multiplayer w Talisman Digital Edition już teraz!
(Więcej informacji tutaj)

Najlepsze partie w "HwA"

Wszelkie dyskusje i luźne rozmowy o świecie H. P. Lovecrafta.
Awatar użytkownika
Maveric [Autor tematu]
Żołnierz
Żołnierz
Żołnierz
Posty: 34
Rejestracja: wtorek 21 lip 2009, 11:46

Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Maveric » piątek 14 sie 2009, 17:16

Zakladam taki temat, zeby kazdy mogl opisac swoje wyjatkowe i niepowtarzalne sesje w Arkhama. Mysle, ze dokladne opisanie jakis niesamowitych zbiegow okolicznosci czy zaistnialych sytuacji bedzie moglo zwrocic uwage na pewne rozwiazania czy zasady ktore warto jakos szczegolnie przemyslec?

Moja najlepiej wspominana partia byl pojedynek z Hasturem, kiedy umowilismy sie na jak najszybsze przyjscie Krola w Zolci, przy niskim poziomie paniki w miescie. I jak na zlosc, bramy chcialy otwierac sie caly czas w otwartych portalach, co doprowadzilo do paniki, jak na zlosc. Panika dojechala do 10 i Hastur byl strasznie ciezki do ruszenia. W dodatkach jest jakas karta (Zaklecie bodajze) ktora natychmiastowo budzi Przedwiecznego i w tej rozgrywce, naprawde, sporo bysmy za nia dali...


It's hard to gamble,
When you lose every bet.
Hard to save money,
When you're twenty years in debt.

Blues Brothers

Awatar użytkownika
poooq
Jasnowidz
Jasnowidz
Jasnowidz
Dawna Administracja
Autor Dodatków
Posty: 1940
Rejestracja: piątek 18 wrz 2009, 08:36
Lokalizacja: Miedziana Planeta
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: poooq » sobota 15 sie 2009, 14:32

Podczas ostatniej rozgrywki z Hasturem jako druga karta mitow wpadla nam pogloska "Niespokojni zmarli", co spowodowalo ukonczenie calej gry w jakies 40 minut. Kleska oczywiscie...




Awatar użytkownika
Wagnard
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 867
Rejestracja: poniedziałek 17 sie 2009, 18:01
Lokalizacja: "Hell on Earth"
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Wagnard » wtorek 18 sie 2009, 10:32

Dwie pamietne partie.
Gralismy z Klatwa Faraona przeciw Nyarlathothepowi. Nyarli przebudzil sie szybko i rownie szybko nas zmasakrowal.

Druga
King in Yellow - my kontra Hastur i herald. Wygralismy. Finalowa bitwe przetrwal tylko jeden badacz. Jeden sukces mniej i bylaby porazka.



Awatar użytkownika
sirafin
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 889
Rejestracja: piątek 21 sie 2009, 10:30
Lokalizacja: Sopot
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: sirafin » piątek 21 sie 2009, 15:16

Na poczatku pewnego tygodnia umowilismy sie ze znajomymi na kolejna weekendowa (piatkowa) rozgrywke HwA. Miala byc partyjka na 5-6 osob, ale wyznaczonego dnia im blizej wieczora, tym plany rozwiewaly sie coraz bardziej, jeden kumpel dotarl ale z informacja, ze nie zrozumieli sie z innym znajomym, ktory dzis jednak pracuje i konczy o godzinie 21. Pare godzin pozniej odebralem telefon, ze kolejny znajomy, zostal wyciagniety przez dziewczyne do Gdyni na pokaz zaglowcow. Przypadkiem, moja luba dowiedziala sie, ze kolejna znajoma, ktora miala sie pojawic po rodzinnym zjezdzie i obiadku, nie pojawi sie bo zbyt podrinkowala i siedzi w kacie zla na caly swiat. Nastepnie luba stwierdzila, ze jej tez ochota na gre przeszla, bo jest zla na swoja znajoma, ze ta nie poinformowala iz sie nie pojawi... Normalnie chyba zla koniunkcja planet tego dnia, jakis totalny zart kosmosu :D Tak ze ostatecznie zmylismy sie z kumplem do pubu (o wdziecznej nazwie Troll), majacego pomieszczenie z wielkim stolem w sam raz na planszowki czy bitewniaki i postanowilismy tylko we dwoch, przy piwku, zmierzyc sie z jakims przedwiecznym.

Losujemy przedwiecznego. Jak mowilem, gwiazdy nie byly tego dnia w porzadku bo kto sie wylosowal? Oczywiscie Nyarlathothep! Meczylismy sie koszmarnie, gra zapowiadala sie na szybkie rozstrzygniecie i lala nam badaczy ze hej. Jak na ironie sadystycznie nie chciala wykonczyc nas szybko, jakby miala przyjemnosc w samym niweczeniu staran naszych badaczy i nie chciala tego przerywac. W koncu przedwieczny byl na skraju przebudzenia, ale jakos nowe bramy nie chcialy sie otwierac, nam pieczetowanie tez szlo kiepsko, ciagle turbowani przez pokretny los, ale bez dwoch zdan emocje byly ogromne. Poczulismy, ze jednak pomalu bo pomalu ale zblizamy sie do zwyciestwa! I gdy zaczelismy juz wierzyc, ze jednak nie pozwolimy przedwiecznemu wedrzec sie do naszego swiata, ten sukinsyn sie przebudzil! Moja postac w walce miala male szanse, walczyla tylko jakies dwie trzy tury, przekazujac przed smiercia ekwipunek kumplowi ktorego postac byla w lepszej kondycji. Trzy razy pod rzad nie wyrzucil ANI JEDNEGO SUKCESU. W koncu doszlo do sytuacji, ze Nyarlathothep zostal z dwoma zetonami i nastepnym atakiem na 100% pochlanial badacza, wiec kumpel musial go ubic albo przegrywalismy. Rzut. I braklo jednego sukcesu. Rozpacz straszliwa, ale nagle olsnienie! Przeciez zostal ostatni zeton wskazowki, ktorego menda nie zabrala, w koncu i tak zostanie pochloniety wiec lepiej go wykorzystac na dodatkowy rzut! Rzut. Napiecie potworne, wstrzymane oddechy. Porazka. Ryk zawodu, przeklenstwa na wladce masek i serdeczny smiech, z pokretnego losu i kolejnych batow od niezbyt przeciez poteznego przeciwnika. To byla dobra rozgrywka :]


I Anioł w biel odzian otworzył Żelazną Księgę i piąty jeździec wyruszył w rydwanie płomiennego lodu, i słychać było łamanie praw i pękanie więzów, a tłumy zakrzyknęły: O Boże, teraz naprawdę mamy kłopot!
- Księga Oma, Proroctwa Tobruna

Awatar użytkownika
poooq
Jasnowidz
Jasnowidz
Jasnowidz
Dawna Administracja
Autor Dodatków
Posty: 1940
Rejestracja: piątek 18 wrz 2009, 08:36
Lokalizacja: Miedziana Planeta
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: poooq » piątek 21 sie 2009, 15:28

Hehe...
"To nie my gramy w Arkham, to Arkham gra nami..."

Rozgrywka ktora mi zapadla najbardziej w pamieci to pojedynek z Yigiem, kiedy to probowalismy rozgryzc pokretne wtedy dla nas reguly gry i w koncu w ostatecznym pojedynku pokazalem jak pruje do niego z dwoch (!) thompsonow... Zbilem wtedy jakis wazon, ale wygralismy (nie dziwne, z takim arsenalem...).




Awatar użytkownika
sirafin
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 889
Rejestracja: piątek 21 sie 2009, 10:30
Lokalizacja: Sopot
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: sirafin » piątek 21 sie 2009, 15:39

A Tophson nie zajmuje przypadkiem obu rak? ;P


I Anioł w biel odzian otworzył Żelazną Księgę i piąty jeździec wyruszył w rydwanie płomiennego lodu, i słychać było łamanie praw i pękanie więzów, a tłumy zakrzyknęły: O Boże, teraz naprawdę mamy kłopot!
- Księga Oma, Proroctwa Tobruna

Awatar użytkownika
poooq
Jasnowidz
Jasnowidz
Jasnowidz
Dawna Administracja
Autor Dodatków
Posty: 1940
Rejestracja: piątek 18 wrz 2009, 08:36
Lokalizacja: Miedziana Planeta
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: poooq » piątek 21 sie 2009, 16:24

[quote=""poooq""](...) kiedy to probowalismy rozgryzc pokretne wtedy dla nas reguly gry (...)[/quote]




Awatar użytkownika
Wagnard
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 867
Rejestracja: poniedziałek 17 sie 2009, 18:01
Lokalizacja: "Hell on Earth"
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Wagnard » poniedziałek 24 sie 2009, 17:51

Ok. To jest faktycznie dziwne.
Przedwczoraj zrobilismy sobie nocna sesje w Arkhama. Chcielismy odplacic Nyarlathothepowi za ostatnia porazke. I co? Przez cala gre szlo nam super. Duzo kasy, Duzo wskazowek. Duzo wszystkiego. Ale potwory same mocne. Do tego stopnia, ze blokowaly nas czasem na kilka kolejek w szpitalu. Nyarli sie przebudzil. I co? Przez cala gre super rzuty. W czasie walki finalowej rzucanie czarow zawsze niemal sie udawalo. Tylko co z tego skoro atakujac Nyarlyego przy rzucie 11 koscmi bywalo, ze nie wypadl ani jeden sukces. Oczywiscie przegralismy. Przegralismy bedac super przygotowani do starcia.



Awatar użytkownika
poooq
Jasnowidz
Jasnowidz
Jasnowidz
Dawna Administracja
Autor Dodatków
Posty: 1940
Rejestracja: piątek 18 wrz 2009, 08:36
Lokalizacja: Miedziana Planeta
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: poooq » poniedziałek 24 sie 2009, 17:55

Losowosc mechaniki daje mozliwosc Przedwiecznym manipulowania nami kiedy wydaje nam sie ze gramy w gre. Oni przygotowuja sie do nadejscia. A "Horror w Arkham" to ich Herold.




Awatar użytkownika
Wagnard
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 867
Rejestracja: poniedziałek 17 sie 2009, 18:01
Lokalizacja: "Hell on Earth"
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Wagnard » poniedziałek 24 sie 2009, 17:58

Alez mnie to nie przeszkadza. Jestem zadowolony nawet po totalnej przegranej.



Awatar użytkownika
sirafin
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 889
Rejestracja: piątek 21 sie 2009, 10:30
Lokalizacja: Sopot
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: sirafin » poniedziałek 24 sie 2009, 18:16

Podobna iloscia kosci rzucal wtedy moj kumpel (9 bodajze), przez trzy turu pod rzad bez jednego sukcesu.


I Anioł w biel odzian otworzył Żelazną Księgę i piąty jeździec wyruszył w rydwanie płomiennego lodu, i słychać było łamanie praw i pękanie więzów, a tłumy zakrzyknęły: O Boże, teraz naprawdę mamy kłopot!
- Księga Oma, Proroctwa Tobruna

Awatar użytkownika
Maveric [Autor tematu]
Żołnierz
Żołnierz
Żołnierz
Posty: 34
Rejestracja: wtorek 21 lip 2009, 11:46

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Maveric » poniedziałek 24 sie 2009, 18:48

Dlatego jak ktos nie lubi przegrywac niech spiluje rog kostek pomiedzy 4, 5 i 6. Statystyki rozgrywek powinny podskoczyc... Taki maly szulerski trik.


It's hard to gamble,
When you lose every bet.
Hard to save money,
When you're twenty years in debt.

Blues Brothers

Awatar użytkownika
poooq
Jasnowidz
Jasnowidz
Jasnowidz
Dawna Administracja
Autor Dodatków
Posty: 1940
Rejestracja: piątek 18 wrz 2009, 08:36
Lokalizacja: Miedziana Planeta
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: poooq » poniedziałek 24 sie 2009, 18:50

[quote=""Wagnard""]Alez mnie to nie przeszkadza. Jestem zadowolony nawet po totalnej przegranej.[/quote]
Mi tez nie. Ale ja jestem kultysta Cthulhu.




Fluffy
Losujemy postać
Losujemy postać
Losujemy postać
Posty: 1
Rejestracja: środa 30 wrz 2009, 07:24

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Fluffy » środa 30 wrz 2009, 07:37

Witam wszystkich, to moj pierwszy post na tym forum :)
Jezeli chodzi o niezapomniana rozgrywke w AH - razu pewnego nocy straszliwej gdy za oknem grzmialo i blyskalo rozlozylismy plansze i razem z kolega zabralismy sie za meczenie Yiga (sie wtedy wylosowal skubany)
Zamykanie bram szlo nam kiepsko, Yig otworzyl modre sarnie oczeta i zstapil w chwale swej niosac smierc i zniszczenie. Oczywiscie na dzien dobry zostalismy obaj przekleci..
Wowczas moja postac, pewien gangster, podrzucila do ramienia Thompsona, przeladowala i dalej nawalac w podla kreature.. Wyrzucilem na 12 kostkach 11 "szostek". Kolega detektyw z dwoch .45 dokonczyl sprawe. Yig nie dozyl do pierwszej tury walki...
Statystkyka rzutu to 21 "szostek" na 24 kostkach.
Od tej pory ta rozgrywka kojarzy mi sie z klimatem "Lobo vs Wielki Przedwieczny" a wylosowanie Yiga jako przeciwnika konczy sie glupawka ;/



Awatar użytkownika
poooq
Jasnowidz
Jasnowidz
Jasnowidz
Dawna Administracja
Autor Dodatków
Posty: 1940
Rejestracja: piątek 18 wrz 2009, 08:36
Lokalizacja: Miedziana Planeta
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: poooq » środa 30 wrz 2009, 07:43

Witamy serdecznie w naszych manufakturowych progach i zapraszamy do poczestowania sie fragmentami zakazanej i bluznierczej wiedzy...

Z opisywanym finalem rozgrywki moze wiazac sie pewien szkopul: Yig poszedl na pierwszy ogien jako ofiara, zeby was podpuscic i rozluznic uwage. Inni przedwieczni w mysl zasady "idz przodem, stary" przygotowali sobie grunt pod dobre wejscie. Dlaczego tak mysle? Bo nic na tym swiecie nie dzieje sie przypadkiem... Procentowa szansa na taki rzut to chyba cos okolo 0,15 do 21wszej potegi... Niesamowite... 7 numerow bestii, ja bym sie zastanowil...




Awatar użytkownika
Wagnard
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 867
Rejestracja: poniedziałek 17 sie 2009, 18:01
Lokalizacja: "Hell on Earth"
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Wagnard » czwartek 01 paź 2009, 00:32

Niezly fart. Tez zaczynalem z Yigiem i poszlo gladko... a potem dostalismy w d... od Cthulhu i nie bylo co zbierac. A o przedwiecznych z dodatkow nie mowie bo to juz wyzsza liga.



Awatar użytkownika
Yaerius
Niziołek
Niziołek
Niziołek
Posty: 24
Rejestracja: piątek 24 lip 2009, 19:26

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Yaerius » poniedziałek 12 paź 2009, 21:37

Moja najlepsza rozegrana partia w HwA odbyla sie w miniony weekend. Zasiedlismy do gry w 4 osoby, w sklad naszej druzyny wchodzili: Szaman, Przebudzona, Dyletantka oraz Pracownik naukowy. A zaczelo sie to mniej wiecej tak...

Po przybyciu do miasteczka natknelismy sie na starego i pijanego czleczyne. Wyjawil nam, ze widzial na wlasne oczy jak zakapturzone postacie w lesie odprawialy dziwne rytualy. Dal nam tez zwitek papieru, aby okazac sie wiarygodnym. Powiedzial nam, ze znalazl to po odejsciu tamtych ludzi. Spojrzelismy na dziwne zapiski: la mayyitan ma qadirun yatabaqa sarmadi fa itha yaji ash-shuthath al-mautu gad yantahi. Nic nam nie mowily ale bylismy gotowi na wszystko. Jak bardzo sie mylilismy wtedy... Pozegnalismy starca i rozdzielilismy sie aby dowiedziec sie czegos wiecej o dziwnych rzeczach slyszanych o tym miejscu. Znikniecia w lesie, dziwne swiatla na kampusie uniwersytetu. Zakapturzone postacie wysiadajace z pociagu, wraki statkow w dokach. Mieszkancy tez byli dziwni. Podczas sledztwa w miejscowej restauracji szef kuchni podal mi zgnilego szczura, a kiedy leczylem sie w szpitalu pielegniarka o dziwnym spojrzeniu zamiast wstrzyknac w moje ramie morfine to wpuscila w moja krew dziwne chemikalia, po ktorych opadlem na lozko. Obudzilem sie w lesie. Nie wiedzialem ile czasu spedzilem tutaj. Szukajac wyjscia z lasu uslyszalem dziwne spiewy. Zdrowy rozsadek podpowiadal mi aby nie isc w tamta strone ale nie moglem powstrzymac ciekawosci. Doszedlem do niewielkiej polany skad wydawalo mi sie, ze dochodza zawodzenia. Juz nie pamietam szczegolow tamtych chwil. Przede mna otworzyla sie wielka swietlista brama, w ktorej majaczyly dziwne ksztalty. To bylo cos pieknego. Zachowalem jednak resztki rozumu. Schowalem sie za pobliskimi drzewami. Z bramy wyszlo cos... Zadne slowa nie sa wstanie opisac tego co widzialy moje oczy. To cos bylo najczarniejszym z koszmarow, ktore sie kiedykolwiek mi snily. Nie moglem uwierzyc w to co widze. W duchu modlilem sie aby mnie nie uslyszala. Balem sie, ze moje serce, ktore teraz walilo glosniej niz mlot o stal, wyrwie mi sie z piersi. Jednak tak sie nie stalo. Bezksztaltna istota opuscila polane, a w miejscu gdzie byla zostawiala czarna wypalona ziemie. Co ja sobie wtedy myslalem... Ze jestem w jakiejs bajce? Ze to niemozliwe? Ze zaraz sie obudze w swoim cieplym i bezpiecznym domu? Tak rozmyslajac nie zauwazylem, ze cos chwyta mnie za noge i ciagnie w strone bramy. Probowalem sie zlapac wystajacych konarow ale te macki byly zbyt silne. Juz po mnie, pomyslalem. Niebiosa... Chroncie moje cialo i moja dusze. Spojrzalem ostatni raz w ciemny las i stracilem przytomnosc. Obudzilem sie w... No wlasnie sam nie wiem gdzie. Nie bylo to Arkham, tego bylem pewien. Ani zadne znane mi miejsce. Bylem w krainie jak ze snu. Przerazajace potwory gonily mnie na bagnach, wielkie kolosy ze zlota probowaly mnie zdeptac na krwawa miazge. Zlotousty handlarz probowal sprzedac mi stara szkatulke, karly o niebieskiej skorze probowaly mnie okrasc. Spotkalem takze pewnego pustelnika, ktory opowiedzial mi o tym dziwnym miejscu. Inne swiaty, Przedwieczni - to byl wierzcholek gory lodowej. Lecz co najwazniejsze, starzec wskazal mi droge do Arkham oraz opowiedzial mi co musze zrobic aby nie dopuscic do wtargniecia zla w Arkham. Pozegnalem starca i ruszylem wskazanym kierunku. Po mozolnej wedrowce w koncu dotarlem do podobnej bramy jaka widzialem w lesie. W tle majaczyly rysy miasta, wiec czym predzej wszedlem w migoczace wrota. Zoladek podszedl mi do gardla, ja... lecialem. Znalazlem sie w miejscu gdzie nie bylo grawitacji. Nie mialem wplywu na to, w ktorym kierunku lece. Wszystko wirowalo wokol mnie. Bylem uwieziony w tym tunelu miedzy Arkham a innym swiatem; myslalem, ze juz po mnie. Nagle zobaczylem kawalek liny, ktora unosila sie niedaleko mnie i jej koniec niknal w otworze do miasta. Gdybym tylko mogl dosiegnac jej... Jest! Zlapalem sie sznura i powoli zaczalem piac sie do wyjscia. Wypadlem z tunelu prosto na zielona trawe pamietnej polany w lesie. Okazalo sie, ze lina nalezala do jednego z mojego przyjaciela, ktory jakims cudem wiedzial, ze tu jestem. "Dzieki za pomoc, uratowales..." - zaczalem mowic. "Nie ma czasu! Reszta jest gdzie indziej w miescie i probuja zapieczetowac inne bramy. Musimy to wszystko skonczyc, teraz!". Przyjaciel wyjal z torby stara ksiege i przygotowywal sie do zamkniecia bramy. "Oslaniaj moje plecy, kiedy bede inkantowal to zaklecie. Zaraz tu beda!" - krzyknal i nie czekajac na moje slowa, sam zaczal cicho spiewac. Las zaczal zlowrogo szumiec. Wyjalem swojego Tommy'ego, sprawdzilem czy magazynek jest pelny i stanalem twardo na ziemi. Ciemne ksztalty zaczely rysowac sie na tle lasu, a za plecami moj przyjaciel zmagal sie z magia z nie tego swiata. Mielismy tylko jedna szanse i nie bylo juz odwrotu... [KONIEC]


[img]http://img.userbars.pl/17/3260.jpg[/img]

You like me because I'm scoundrel

Awatar użytkownika
poooq
Jasnowidz
Jasnowidz
Jasnowidz
Dawna Administracja
Autor Dodatków
Posty: 1940
Rejestracja: piątek 18 wrz 2009, 08:36
Lokalizacja: Miedziana Planeta
Płeć:
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: poooq » wtorek 13 paź 2009, 11:23

Ekstra sprawozdanie z pola bitwy pomiedzy ludzmi a nieskonczonymi w swej potedze Przedwiecznymi. Mocny klimat, esencja tego co w tej grze jest najlepszego. Pioro tez odpowiedniej lekkosci. Pogratulowal...




Awatar użytkownika
Wagnard
Astropata
Astropata
Astropata
Posty: 867
Rejestracja: poniedziałek 17 sie 2009, 18:01
Lokalizacja: "Hell on Earth"
Kontakt:

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Wagnard » wtorek 13 paź 2009, 21:36

Zgadzam sie... pogratulowal :P



Awatar użytkownika
Yaerius
Niziołek
Niziołek
Niziołek
Posty: 24
Rejestracja: piątek 24 lip 2009, 19:26

Re: Najlepsze partie w "HwA"

Post autor: Yaerius » wtorek 13 paź 2009, 22:46

Dzieki ;)

A teraz troche faktow z samej gry. Przedwiecznym byl Cthulhu, wiec od razu wiedzielismy, ze nie bedzie latwo. Kiedy zbieralismy wskazowki zeby pozapieczetowac bramy tracilismy je w walkach z potworami i efektem tego bylo, ze po 2ch godzinach mielismy zapieczetowana jedna brame... Ale pozniej juz jakos szlo. Oczywiscie nie przegapilismy takich wydarzen jak z eksperymentem wypuszczenia potworow do Arkham (pogloska z 5potworkami i poziom paniki na 10 w razie porazki) ale tutaj na pomoc przyszedl jeden z badaczy z tym flecikiem co niszczy potwory na danej lokacji w zamian za wytrzymalosc i poczytalnosc (oplacalo sie). Jeszcze byla taka karta co 1-2 zwiekszal sie tor zaglady ale z tym takze sobie poradzilismy. W koncu mielismy otwarte 4bramy, 5 zapieczetowanych i juz sekundy dzielily nas od wygranej (jeden z badaczy juz wyszedl z bramy i mial 5 wskazowek), kiedy wylosowalismy karte mitow mowiaca, ze bram nie mozna pieczetowac! Powietrze z nas uszlo... Tor zaglady byl na 11 z 13 oczek wiec bylo ciezkawo... Zebralismy sie w sobie. Kazdy poszedl do bramy (jeszcze ubijajac po potworze przy bramie), szczesliwie wrocilismy do rzeczywistosci i zamknelismy na raz wszystkie bramy. Czas gry: 4h i 45minut. Nigdy tak swietnie sie nie bawilem, bardzo emocjonujaca rozgrywka:)


[img]http://img.userbars.pl/17/3260.jpg[/img]

You like me because I'm scoundrel

ODPOWIEDZ